More fun
Want to support CHYOA?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)

Chapter 3 by jzksdftpgx

Co dalej?

Propozycja

Następne dwa dni upłynęły jej na przygotowaniu wszystkiego na przyjazd króla. Zapewnieniu kwater dla gości, przypilnowaniu strażników. Gdy wracała z objazdu, na spotkanie wyjechał jej Azar.

– Szukałem cię, pani – oświadczył. Dosiadał pięknego, karego wierzchowca.

– Coś się stało? – zapytała zaniepokojona.

– Nie – odpowiedział – po prostu pomyślałem, że może masz ochotę poćwiczyć.

– Teraz? – spytała.

– Dużo tu miejsca – zatoczył dłonią – poza tym daleko od wścibskich oczu. Nie będziesz tak upokorzona.

Poczuła jak gotuje się w niej krew. Nakazała swoim towarzyszom jazdę do zamku.

– Mamy się pociąć na kawałki? – spytała.

– Bez obaw – dopiero teraz zauważyła pakunek przytroczony do jego konia – mam tu sporo przytępionej treningowej broni. Wybierz coś sobie.

Faktycznie, miał przy sobie sporo przytępionych mieczy, sztyletów, oszczepów i innego oręża. Wzięła jeden z mieczy do ręki, ale był za ciężki. Kolejny był źle wyważony. Ale trzeci już idealnie pasował do jej dłoni. Wykonała nim kilka próbnych cięć. Skinęła głową, zadowolona.

– Będę odpuszczał, żeby wyrównać szanse – powiedział z aroganckim uśmiechem demonstrując ładne, białe zęby.

– Odradzałabym – odpowiedziała spokojnie choć wewnątrz gotowała się ze złości. Zasługiwał na nauczkę.

Pierwsza wymiana ciosów potwierdziła, że ją lekceważy. Zostawiał sporo miejsca nad swoją prawą ręką. Spróbowała to wykorzystać i wykonała pchnięcie. On jednak z łatwością je odbił, z trudem udało jej się uniknąć niedbale wyprowadzonej kontry.

– Całkiem nieźle – powiedział – ale źle ustawiasz nogi.

Zazgrzytała zębami i spróbowała go zaatakować z zaskoczenia, ale on po prostu odsunął się na bok. Prawie upadła.

– Błąd – skomentował – nieprzygotowany atak.

Areniza spróbowała uspokoić emocje. Tym razem nie atakowała szybko, zadała kilka próbnych cięć. Nim jednak zdążyła przygotować atak, on ją uprzedził. Dwa pierwsze cięcia zdołała sparować, ale trzecie dosięgnęło jej uda. Nie było to mocne uderzenie, ale poczuła je.

– Pierwszy trup – skomentował spokojnie – czyżbyś miała życzenie śmierci?

Spróbowała jeszcze raz, znowu z mizernym skutkiem. Jakimś cudem on wyprzedzał wszystkie jej ruchy. W akcie desperacji i targana złością zaczęła zasypywać go uderzeniami on dość spokojnie je parował. W końcu zanurkował pod jednym z jej zbyt szerokich uderzeń i trafił ją w nogę, następnie zadał pchnięcie w brzuch. Oczywiście nie przebiło to stroju jaki nosiła, ale siła ciosu zwaliła ją z nóg.

– Naprawdę? – zapytał drwiąco – I ty służysz królowi? Jakim cudem on jeszcze żyje?

Zagryzła zęby i spróbowała zaatakować nieczysto, z pozycji leżącej. Sparował jej pchnięcie i uderzył ją klingą w głowę. Zaczęło jej dzwonić w uszach.

– Nieładnie – doszedł ją z daleka jego głos – i co gorsza nieskutecznie. Jeśli już atakujesz zdradziecko, w typowo kobiecy sposób, bądź chociaż skuteczna.

– Pierdol się – rzuciła.

– Nieładnie. Młoda, dobrze urodzona dama używająca takiego plugawego języka. Naprawdę wstyd. Jesteś słaba, ale masz potencjał. Mógłbym ci pomóc – powiedział pomagając jej się podnieść.

– W jaki sposób? – spytała.

– Mógłbym udzielić ci kilku lekcji.

W pierwszej chwili Areniza chciała z miejsca odrzucić tę propozycję, ale...on był naprawdę dobry.

– A będziesz się zachowywać tak jak powinieneś?

– Błędne pytanie moja droga – odpowiedział z bezczelnym uśmiechem – pytanie czy ty będziesz się zachowywać tak jak powinnaś – po tych słowach klepnął ją w tyłek.

– Co ty – zaczerwieniła się ze złości – każę ojcu cię wychłostać!

– Och, biedna dziewczynka pobiegnie z płaczem do tatusia? Twój ojciec nic mi nie zrobi, co najwyżej poprosi, żebym wyjechał.

– Nie pozwolę ci się tak traktować!

– Jak sobie chcesz. Albo będziemy trenować na moich warunkach albo w ogóle.

Decyzja

Comments

      Want to support CHYOA?
      Disable your Ad Blocker! Thanks :)