Disable your Ad Blocker! Thanks :)
Chapter 4 by jzksdftpgx
Decyzja
Akceptacja
Areniza wręcz gotowała się ze złości. Przede wszystkim na tego dupka, ale też na siebie. Dotychczas uważała, że dobrze radzi sobie z mieczem, ale teraz zaczęła mieć wątpliwości. Nie chodziło o to, że był od niej lepszy, był doświadczony i miał mocną reputację. Ale on ją pokonał bez żadnego problemu! Nie była w stanie w żaden sposób mu zagrozić. Może...więc przyjąć jego propozycję? To będzie upokarzające, ale na pewno może ją dużo nauczyć. I wie, że nie może sobie na za dużo pozwolić.
Nie była pewna, czy postępuje mądrze, ale uznała, że nie może przegapić tej okazji. Było jasne, że musi poprawić swoje umiejętności. I on mógł to zrobić. Spojrzała na niego, on zainteresowaniem obserwował krążące na niebie ptaki.
– Zgadzam się – powiedziała.
– No proszę – spojrzał na nią – może jednak masz coś między uszami.
„Nie dać się sprowokować” – te słowa miała być jej dewizą. Ale wiedziała, że nie będzie łatwo się nimi kierować. Wyciągnęła miecz.
– Spokojnie – powiedział – zdejmij to.
– Jeśli myślisz – zatrzęsła się ze złości – że się rozbiorę to…
– Jak sobie chcesz – wzruszył ramionami – wygodniej ci będzie ćwiczyć bez zbroi, dziś nie potrzebujemy mieczy.
Zaintrygowana spojrzała na niego.
– Będziemy walczyć na pięści?
– W ogóle nie będziemy walczyć.
– Co?
– Rozumiem, że jesteś kobietą – westchnął Azar – i przez to masz pewne ograniczenia. Ale chyba zdajesz sobie sprawę, że walka nie polega tylko na machaniu mieczem.
– Wiem o tym, ale co planujesz? – zapytała ze złością.
– Co planuję to moja rzecz. Jak chcesz być przeze mnie uczona to masz mnie słuchać. Chyba jesteś w stanie to zrozumieć?
Ściągnęła zbroję, została teraz w obcisłym czarnym stroju, który miała założony pod spodem. Przylegał on do jej ciała, podkreślając jego krągłości.
Obcokrajowiec zrzucił z siebie tunikę w jaką był ubrany i stanął przed nią półnagi. Nie mogła się powstrzymać przed zerknięciem na jego mięśnie. Był...naprawdę atrakcyjny. Tak atrakcyjny, że z trudem oderwała od niego wzrok.
– To co będziemy robić? – spytała.
– A na co liczysz? – zapytał z uśmieszkiem. Czuła, że się rumieni – Stań prosto. Dobrze, teraz lekko pochyl się do przodu, nie tak, lepiej. Ręce na bok. W porządku teraz stań tak jak ja.
Przyjął lekko zgarbioną pozycję i szeroko rozstawił nogi. Spróbowała to powtórzyć. On podszedł do niej i zaczął poprawiać jej postawę. Ale nie dotknął tylko jej dłoni, przejechał rękami po jej piersiach, a gdy już skończył ją poprawiać klepnął ją w tyłek.
– Co to było? – zaprotestowała – nie możesz...
– Naprawdę jesteś głupiutka – nie pozwolił jej dokończyć – mam cię uczyć? Prawda? Też chcę coś z tego mieć. Jak ci się nie podoba to zawsze możesz sobie pójść.
Zacisnęła zęby, ale z powrotem przyjęła pozycję. Znów podszedł do niej i zaczął ją poprawiać. Tym razem nie próbował nawet zachować pozorów i złapał jej piersi.
– Trzeba przyznać, że cycki masz świetne. Powinnaś uznać, że to znak od bogów. Dali ci je, żeby sprawiały przyjemność mężczyznom i karmiły dzieci.
Areniza była mocno zszokowana. Żołnierze nie zawsze zachowywali się w pełni poprawnie, ale żaden z nich nie odważyłby tak się do niej odezwać w ten sposób. Nie wspominając o dotykaniu.
– Dobrze – wreszcie ją puścił – Teraz poruszaj się w swoją prawą stronę. Dobrze, pamiętaj o tym, żeby trzymać ręce w jednej pozycji. Teraz obróć się. Dobrze. Podskocz.
To był ciężki trening. Ale wytłumaczył jej o co chodzi. Musiała poprawić swoje poruszanie.
– No – stwierdził na koniec – potrzeba ci jeszcze wiele pracy ale może coś z tego będzie.
Skinęła głową, wciąż ciężko oddychając. Była wykończona, naprawdę jej nie odpuszczał. Ale czuła, że faktycznie może jej pomóc. Gdyby tylko… Jej myśli przerwał kolejny mocny klaps w tyłek. Aż podskoczyła.
– No ruszaj się, koniec treningu.
– Nie możesz – poczuła jak jej złość powraca – tak mnie traktować!
– Mogę – klepnął ją ponownie.
– To koniec tych lekcji – oświadczyła.
– Jak sobie chcesz – wzruszył ramionami – ale obydwoje wiemy, że jutro przyjdziesz.
– Nie przyjdę!
– Przyjdziesz!
Tego wieczora Areniza wściekła chodziła po komnacie. Fakt, że ktokolwiek ośmielił się ją tak traktować był dla niej szokiem. Ją, szlachciankę! Tak to może sobie traktować wiejskie dziewczęta, a nie ją! Nie przyjedzie jutro!
Co dalej?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)
Powrót do domu
Czy będzie chciała odejść?
Areniza w związku z obowiązkami wraca na chwilę do domu. Ale tam będą czekać na nią pułapki i pokusy, których się nie spodziewa. Czy zdoła im się oprzeć, czy może już zostanie tu na zawsze? A może będzie na nią czekać podróż do dalekich krajów?
Updated on Nov 16, 2022
by jzksdftpgx
Created on Oct 2, 2022
by jzksdftpgx
- 9 Likes
- 2,558 Views
- 2 Favorites
- 2 Bookmarks
- 7 Chapters
- 6 Chapters Deep
Comments moved below the chapter.
Comments