Want to support CHYOA?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)

Chapter 5 by jzksdftpgx

Co dalej?

Następny raz

Areniza była wściekła przede wszystkim na siebie. Nie powinna tu przychodzić. Ale on był...dobry. Już po pierwszej lekcji czuła, że może ją wiele nauczyć. Postanowiła, że spróbuje przemówić mu do rozumu i przekonać go, że może ją uczyć normalnie, bez macania.

Gdy przybyła na miejsce on już na nią czekał.

– Jednak przyszłaś – skomentował krótko.

– Chcę porozmawiać – podeszła do niego.

– Byle niezbyt długo – zgodził się ku jej zaskoczeniu.

– Chcę zmienić sposób treningu – rozpoczęła – to znaczy nie chcę, żebyś mnie...dotykał, rozprasza mnie to.

– A może ci się to podoba? – zadrwił – ale twój wybór, zgadzam się.

– Zgadzasz się? – zdziwiła się.

– Tak. Pod jednym warunkiem. Pokaż cycki.

Na chwilę ją zatkało. Nawet po nim nie spodziewała się takiej bezczelności. Spróbowała go uderzyć.

– Co ty sobie… – z łatwością chwycił jej dłoń.

– Chcesz, żebym pilnował się podczas treningu, zgoda. Ale nie będę cię uczył za darmo. Więc pokaż cycki.

Areniza poczuła na twarzy falę gorąca. Jego żądanie było skandaliczne. Powinna stąd odejść i opowiedzieć o wszystkim ojcu.

Co zrobi?

Comments

      Want to support CHYOA?
      Disable your Ad Blocker! Thanks :)