Disable your Ad Blocker! Thanks :)
Chapter 22
by
wt310
What's next?
Ciąg dalszy
Perspektywa Magdy
Serce biło mi jak oszalałe.
Każdy klaps palił skórę przez rajstopy, ale to ciepło rozlewało się głębiej – nie tylko na pośladkach, ale w całym ciele.
Sutki napięte, boleśnie twarde pod koszulą, jakby chciały przebić materiał.
Między nogami mokro, gorąco, pulsująco – czułam, jak wilgoć wsiąka w majtki, jak uda zaciskają się mimowolnie, szukając
[tarcia.
To
](http://tarcia.To) nie był ból – to było podniecenie.
Czyste, pierwotne, takie, które sprawia, że oddech przyspiesza, a skóra mrowi.
Wbrew wszystkiemu – wbrew temu, że jestem tutaj z długu, z szantażu – ciało zdradzało mnie na każdym kroku.
Byłam mokra.
Bardzo mokra.
I chciałam więcej.
Narracja
Mariusz skończył klapsy przy dziesięciu.
Jego dłoń jeszcze przez chwilę gładziła rozgrzane pośladki Magdy – delikatnie, uspokajająco.
Potem powiedział cicho, głosem pełnym zadowolenia:
– No dobrze, kochanie.
Wejdź pod stół.
Magda leżała jeszcze przez sekundę przez jego kolana – serce waliło, oddech szybki, pośladki płonęły przyjemnym ciepłem.
Wahanie było krótkie, ale intensywne.
„Pod stołem? Jak jakaś… dziwka?” – pomyślała.
Ale jednocześnie to właśnie ta myśl – upokorzenie, ukrycie się, niewidoczność – sprawiała, że jej podniecenie rosło.
Przełamała się.
Powoli zsunęła się z jego kolan na podłogę, na kolana, i weszła pod stół – ciasny, ciemny, z widokiem na jego nogi i krocze.
Usłyszała szelest – Mariusz przysunął się bliżej.
Jego stopy dotknęły jej kolan.
– Rozepnij mi rozporek – powiedział spokojnie. – Wyciągnij go.
Magda zawahała się jeszcze raz – ręce jej drżały.
Ale podniecenie wygrało.
Sięgnęła do jego spodni, rozpięła guzik, potem zamek.
Wyciągnęła penisa – długiego, chudego, żylastego, z rzadkimi, siwymi włosami łonowymi na podstawie.
Był już półtwardy, pachniał mydłem i lekkim, starszym potem – nie odpychająco, ale intymnie, jak mężczyzna po całym dniu.
– Zacznij lizać – powiedział Mariusz. – Tylko językiem. Wolno.
Magda poczuła, jak jej serce bije jeszcze
[szybciej.
To
](http://szybciej.To) było pokrętne odkupienie – kiedyś kazała Monice zrobić to samo, a teraz sama klęczy, sama liże.
Pierwszy dotyk językiem – koniuszek na główce – był jak prąd.
Słony smak, ciepła skóra, lekkie pulsowanie.
Zaczęła lizać – powoli, od podstawy w górę, krążąc wokół żołędzi, smakując każdą żyłkę.
Podniecenie rosło lawinowo – sutki bolały, waginę czuła jak pulsującą, mokrą, gotową.
Lizała dokładniej, niż kiedykolwiek – językiem płasko po spodzie, potem wkoło, potem delikatnie ssąc samą główkę, ale tylko czubkiem
[ust.
To
](http://ust.To) było jej – jej wybór, jej kara, jej odkupienie.
I wbrew wszystkiemu… podobało jej się to.
Mariusz westchnął cicho.
– Dobrze… teraz ssij.
Ale powoli.
Pilnuj, żeby nie doszedł za szybko.
Magda otworzyła usta szerzej.
Wzięła go do środka – najpierw płytko, potem głębiej.
Instynkt podpowiadał, żeby przyspieszyć, żeby ssać mocniej, żeby skończyć to szybko – ale się powstrzymała.
Ssanie było wolne, metodyczne – wciągała go do połowy, cofała się, lizała językiem spód, potem znowu głębiej.
Długość zaczęła sprawiać problem – przy głębszych ruchach dotykał gardła, powodując lekki kaszel, ale to tylko podsycało jej podniecenie.
Sama z siebie zaczęła wkładać go głębiej – do gardła, z drżeniem, z lekkim zadławieniem, ale z narastającą pasją.
Jej ciało reagowało – waginę czuła jak zaciskającą się, mokrą, sutki jak kamienie.
Podniecenie było tak silne, że sama zaczęła poruszać biodrami, szukając ulgi w powietrzu.
Mariusz oddychał ciężko, ale powstrzymywał się.
Magda nie przerywała – ssała, lizała, wkładała głębiej, czując, jak jej własne ciało krzyczy o więcej.
What's next?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)
Market
Historia menadżerki sklepu
- All Comments
- Chapter Comments