Disable your Ad Blocker! Thanks :)
Chapter 21
by
wt310
What's next?
Wybór Magdy
– Kara, którą sama wybrała
Dwa dni później, dokładnie o 18:45, zadzwonił dzwonek do drzwi.
Monika była w kuchni – właśnie kończyła podawać tacie kolację.
Usłyszała dzwonek i zmarszczyła brwi – nikt nie zapowiadał wizyty.
Podeszła do drzwi i otworzyła je.
Na progu stała Magda.
Dopasowana czarna sukienka – ołówkowa, do kolan, z lekkim rozcięciem z tyłu, podkreślająca talię i biodra.
Czarne, bardzo cienkie rajstopy – matowe, z delikatnym połyskiem, z widocznym paskiem z tyłu, który prześwitywał przez materiał sukienki.
Czarne szpilki na średnim obcasie – eleganckie, z cienkim paskiem wokół kostki.
Usta pomalowane głęboką, krwistą czerwienią.
Włosy rozpuszczone, lekko pofalowane.
W ręku mała torebka wieczorowa.
Monika zaniemówiła.
Przez sekundę tylko patrzyła.
– Dzień dobry, córeczko – powiedziała Magda cicho, z lekkim uśmiechem, ale głosem spokojnym i zdecydowanym. – Powiedz tacie, że ma się przygotować.
Monika przełknęła ślinę.
Zrobiła krok w bok, wpuszczając ją do środka.
Gdy drzwi się zamknęły, Monika podeszła bliżej i szepnęła:
– Jesteś pewna?
Magda kiwnęła głową – powoli, ale bez wahania.
– Tak.
Jestem pewna.
Potem pochyliła się lekko do ucha Moniki i szepnęła jeszcze ciszej:
– Jeśli możesz… nagraj to wszystko.
Chcę mieć pamiątkę… mojej kary.
Monika spojrzała na nią szeroko otwartymi oczami.
Nie powiedziała nic.
Tylko kiwnęła głową.
Magda zdjęła płaszcz.
Odwróciła się i poszła prosto do pokoju Mariusza.
On już czekał – siedział w fotelu, ubrany w czystą koszulę i spodnie, ogolony, z wyczekującym uśmiechem.
Gdy tylko ją zobaczył, oczy mu się rozjaśniły.
– Basia… – szepnął. – Przyszłaś…
Magda podeszła bliżej.
Stanęła przed nim.
– Tak, kochanie.
Przyszłam.
Zaczęła się scena dokładnie tak, jak opisał.
Mariusz wrócił „z pracy” – wszedł do salonu, zdjął kurtkę, rzucił ją na krzesło.
Magda podeszła, pocałowała go w policzek i zapytała słodko:
– Jesteś głodny? Chcesz coś zjeść?
– Tak, skarbie. Nakryj do stołu.
Nakryła – talerz, sztućce, kieliszki.
Podawała ciepły gulasz z kluskami – pachnący, domowy.
Mariusz jadł powoli.
W pewnym momencie odłożył widelec.
– Czegoś brakuje, kochanie.
Podejdź bliżej.
Magda podeszła.
Odsunął się na krześle.
– Połóż się przez moje kolana.
Tak jak niegrzeczne dziewczynki.
Magda położyła się – powoli, ostrożnie, z rękami opartymi o podłogę.
Sukienka napięła się na pośladkach.
Mariusz podciągnął materiał – bardzo powoli, centymetr po centymetrze, aż odsłonił pośladki w czarnych rajstopach z paskiem.
Głaskał je… ugniatał… długo, spokojnie.
– Byłaś dzisiaj grzeczna? – zapytał cicho. – Co robiłaś w domu, jak mnie nie było?
Magda zamknęła oczy.
– Byłam niegrzeczna…
Miałam sprośne myśli o innych mężczyznach…
Myślałam o nich w pracy… jak wyglądają nago… jak by to było wziąć ich w usta… albo poczuć ich w sobie…
O tym, jak by mnie brali mocno… od tyłu… na stojąco…
Jestem bardzo niegrzeczną dziewczynką…
Jej głos drżał, ale biodra delikatnie się poruszyły.
Mariusz kiwnął głową.
– No to policzymy karę.
Do dziesięciu.
Zaczął dawać klapsy – nie za mocne, ale wystarczająco, żeby pośladki zrobiły się ciepłe i lekko czerwone pod nylonem.
Jeden… dwa… trzy…
Magda liczyła drżącym głosem, z lekkim westchnieniem po każdym uderzeniu.
Cztery… pięć… sześć…
Pośladki płonęły przyjemnym ciepłem.
Siedem… osiem… dziewięć…
Dziesięć.
Mariusz przestał.
Magda wciąż leżała przez jego kolana – oddychając szybko, z zarumienioną twarzą.
What's next?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)
Market
Historia menadżerki sklepu
- All Comments
- Chapter Comments