Disable your Ad Blocker! Thanks :)
Chapter 26
by
wt310
What's next?
Łazienka
Magda dochodziła szybko – zbyt szybko.
Monika nie przerywała – język pracował rytmicznie, palce wsuwały się głębiej, kciuk masował łechtaczkę w idealnym tempie.
Gdy orgazm przyszedł – był mocny, falujący, z drżeniem całego ciała, z cichym, zduszonym jękiem, który Magda próbowała stłumić dłonią.
Biodra uniosły się, uda zacisnęły się wokół głowy Moniki, waginę pulsowała, sok spływał po brodzie dziewczyny.
Gdy fala opadła, Magda opadła bezsilnie na kanapę – nogi rozstawione, oddech ciężki, oczy zamglone.
Monika podniosła się powoli.
Usta miała wilgotne, policzki zarumienione, oczy błyszczące.
– Chodź – szepnęła, wyciągając rękę.
Magda pozwoliła się podnieść.
Nogi miała miękkie, jak po maratonie.
Monika zaprowadziła ją do łazienki – spokojnie, ale stanowczo.
W środku zapaliła światło.
Zamknęła drzwi.
– Wejdź pod prysznic – powiedziała cicho, ale tym razem ton był inny.
Nie prośba.
Rozkaz.
Magdzie to się podobało.
To odwrócenie ról – nagle to ona była tą potulną, uległą.
To, co kiedyś robiła z Moniką, teraz wróciło – tylko teraz obie chciały tego samego.
Weszła pod prysznic – potulnie, bez słowa.
Woda zaczęła spływać po jej ciele – ciepła, kojąca.
Monika stanęła w drzwiach kabiny.
Zaczęła się rozbierać – powoli, świadomie.
Najpierw bluza – spod niej prosty, czarny stanik.
Potem spodnie – majtki czarne, koronkowe, z lekką wilgocią w kroku.
Została w samej bieliźnie.
Spojrzała na Magdę – mokrą, nagą, stojącą pod strumieniem.
– Zdejmij mi majtki – powiedziała cicho, ale zdecydowanie.
Magda uklękła – woda spływała jej po twarzy, po piersiach.
Palcami chwyciła gumkę majtek Moniki.
Powoli zsunęła je w dół – materiał zsunął się po udach, odsłaniając gładką, wilgotną waginę.
Monika westchnęła cicho, gdy poczuła chłodne powietrze na skórze.
– Spodobało mi się to, co widziałam… – powiedziała, patrząc w dół na Magdę. – Jak tata cię lizał… tam.
Chcę poczuć to samo, co ty czułaś.
Chcę, żebyś mnie wylizała… dokładnie… tam.
Magda spojrzała w górę – woda spływała jej po twarzy, oczy błyszczały.
– Tak… – szepnęła. – Chcę.
Monika odwróciła się tyłem.
Oparła ręce o ścianę kabiny.
Wypięła pupę – lekko, ale zdecydowanie.
Magda pochyliła się.
Najpierw powąchała – zapach podniecenia, mydła, wilgoci.
Potem dotknęła językiem – delikatnie, po zewnętrznej części pośladków.
Potem bliżej – pośrodku, po ciasnej, brązowej dziurce.
Monika westchnęła głośno.
– Tak… głębiej…
Magda lizała – powoli, zmysłowo, językiem okrążając, próbując wcisnąć się do środka.
Smak był intensywny, intymny, ale nie odpychający – podniecenie Moniki sprawiało, że wszystko było mokre, ciepłe, gotowe.
Monika drżała – biodra poruszały się lekko, ręce zaciskały się na kafelkach.
– Mocniej… – szepnęła. – Proszę…
Magda dała jej to – język wsuwał się głębiej, lizał dokładniej, ręce ugniatały pośladki.
Obie zapomniały o wszystkim – o długu, o nagraniu, o ojcu śpiącym w drugim pokoju.
Były tylko one dwie – w prysznicu, mokre, napalone, gotowe na wszystko.
What's next?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)
Market
Historia menadżerki sklepu
- All Comments
- Chapter Comments