Disable your Ad Blocker! Thanks :)
Chapter 27
by
wt310
What's next?
Krok dalej
Magda wciąż klęczała, woda spływała po jej plecach, parując wokół nich gęstymi kłębami. Monika stała nad nią – naga od pasa w dół, majtki zwinięte na kostkach, ręce wsparte o kafelki. Obie oddychały ciężko, powietrze gęste od pary, mydła i zapachu podniecenia.
Magda podniosła wzrok.
Monika spojrzała w dół.
Przez sekundę patrzyły sobie w oczy – bez słów, bez oporu.
Magda wstała powoli.
Woda spływała jej po twarzy, po piersiach, po brzuchu.
Monika zrobiła krok bliżej.
Ich usta spotkały się jednocześnie – miękko na początek, jakby testowały granice.
Potem mocniej.
Język Moniki wsunął się pierwszy – ciepły, śmielszy niż Magda się spodziewała.
Magda odpowiedziała – głębiej, z lekkim westchnieniem w jej usta.
Pocałunek był mokry, gorący, pełen głodu – woda ściekała im po brodach, po szyjach, mieszała się z ich śliną.
Magda uniosła ręce.
Palce zsunęły ramiączka stanika Moniki – czarny koronka opadł na podłogę kabiny.
Piersi dziewczyny – małe, jędrne, z ciemnymi sutkami – znalazły się na widoku.
Magda objęła je dłońmi – ugniatała delikatnie, kciukami masując sutki, które twardniały pod jej dotykiem.
Monika westchnęła w jej usta – biodra drgnęły, przycisnęły się do brzucha Magdy.
Monika odwzajemniła gest.
Jej palce zsunęły się po brzuchu Magdy, przez gęste, ciemne włosy łonowe – miękkie, naturalne, lekko wilgotne od wody i podniecenia.
Zaczęła je delikatnie przeczesywać, bawić się nimi, nawijać na palce.
– Pięknie wygląda to twoje futerko… – szepnęła Monika prosto do jej ust, głosem drżącym od pożądania. – Tak seksownie… gęste, ciemne… chyba sama sobie kiedyś zapuszczę takie…
Magda uśmiechnęła się w jej usta – lekko, z podnieceniem.
– Zrób to… – odszepnęła. – Będziesz wyglądać… jak kobieta.
Pieszczoty trwały dalej – ręce na piersiach, palce w włosach łonowych, usta złączone w gorącym, mokrym pocałunku.
W końcu Magda obróciła Monikę – delikatnie, ale zdecydowanie.
Przycisnęła ją plecami do swojej klatki piersiowej – woda spływała po nich obu, tworząc śliską, ciepłą warstwę między ciałami.
Jedną ręką objęła ją w pasie, ****ą zsunęła w dół – palce znalazły wilgotną, gorącą waginę Moniki.
Zaczęła intensywną palcówkę – najpierw dwa palce, powoli, potem mocniej, głębiej, kciukiem masując łechtaczkę w szybkich, okrężnych ruchach.
Całowała jej szyję – delikatnie, potem mocniej, zostawiając lekkie ślady zębów, ssąc skórę pod uchem.
Monika jęknęła głośno – głowa opadła do tyłu, na ramię Magdy.
Biodra poruszały się w rytmie palców, pośladki ocierały się o podbrzusze starszej kobiety.
Woda spływała po nich, parowała, mieszała się z ich oddechami.
Magda przyspieszyła – palce wchodziły głębiej, mocniej, kciuk nie odpuszczał łechtaczki.
Monika drżała – całe ciało napięte, ręce oparte o kafelki, usta rozchylone w cichym, ciągłym jęku.
– Tak… – szeptała Magda prosto do jej ucha. – Daj się ponieść… moja niegrzeczna dziewczynka…
Monika dochodziła – biodra drżały, waginę zaciskała się wokół palców Magdy, krzyk stłumiony dłonią, którą sama przyłożyła do ust.
Obie stały tak przez chwilę – mokre, rozpalone, splecione pod prysznicem.
Woda spływała dalej.
Cisza przerywana tylko ich przyspieszonymi oddechami.
What's next?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)
Market
Historia menadżerki sklepu
- All Comments
- Chapter Comments