Want to support CHYOA?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)

Chapter 15 by wt310 wt310

What's next?

Co było potem?

Rozdział 3 – Poranek po winie (ciąg dalszy)

Magda wyszła z łazienki owinięta dużym, miękkim ręcznikiem.

Włosy wciąż wilgotne, skóra lekko zaróżowiona od gorącej wody.

W kuchni Monika już stawiała na stole dwie filiżanki kawy i talerzyk z resztkami drożdżówek.

– Kawy? – zapytała Monika, unosząc dzbanek.

– Tak… chętnie. Dziękuję.

Magda usiadła przy stole.

Wzięła łyk gorącej kawy – mocnej, z odrobiną mleka, takiej, jaką sama lubiła.

– A… moje ubrania? – zapytała po chwili. – Już wyschły?

Monika zerknęła w stronę kaloryfera w salonie.

– Jeszcze nie.

Koszula i legginsy są wilgotne, trzeba będzie jeszcze z godzinę, może półtorej.

Ale… chodź.

Mama miała całą szafę rzeczy.

Możesz sobie wybrać, co chcesz.

Weszły do sypialni Basi.

Monika otworzyła dużą, starą szafę na oścież.

W środku wisiały rzędy wieszaków i półki pełne ubrań.

Sukienki – letnie kwiatowe, zimowe wełniane, eleganckie ołówkowe, swobodne lniane.

Spódnice – od mini po długie plisowane.

Spodnie – dresowe, jeansy, eleganckie cygaretki.

A na osobnych półkach – rajstopy i pończochy: cieliste 15 den, czarne matowe 40 den, szare z delikatnym połyskiem, grube zimowe 80 den, a nawet kilka par pończoch z koronkowym obszyciem.

Kolekcja bielizny była jeszcze większa:

– sportowe komplety (czarne legginsy i biustonosze usztywniane),

– codzienne bawełniane majtki w pastelowych kolorach i zwykłe staniki,

– eleganckie koronki – białe, czarne, bordowe,

– siateczkowe body, stringi z wycięciami,

– a na samym końcu kilka bardzo sensualnych zestawów:

czerwony gorset z podwiązkami,

czarny komplet z otwartym biustem i stringami z perełkami,

beżowy body z wycięciami w kształcie serca.

Monika stanęła z boku.

– Wybieraj, co chcesz.

Wszystko czyste, wyprane.

Mama miała dobry gust… i lubiła czuć się kobietą.

Magda przesunęła palcami po materiałach.

W końcu wybrała:

czarny koronkowy komplet (stanik i majtki z wysokim stanem),

proste, ciemnoszare legginsy 3/4,

i kremowy sweter oversize, który sięgał do połowy uda.

– To wystarczy – powiedziała cicho.

Monika kiwnęła z aprobatą.

– Ładnie.

A teraz… śniadanie.

Co wolisz?

Jajecznica? Omlet? Naleśniki?

– Naleśniki – uśmiechnęła się Magda.

Przy stole rozmawiały swobodnie.

O pracy, o klientach, o tym, jak ostatnio jedna z kasjerek próbowała ukryć fakturę za kawę.

Śmiały się cicho, naturalnie.

W pewnym momencie Monika odstawiła talerz.

– Wiesz… mamy jeszcze dwa dni wolnego.

Może… pójdziemy razem na basen?

I do sauny?

Tata i tak będzie spał większość dnia.

A ja… mogę pożyczyć ci kostium.

Mama miała kilka.

Jeden powinien pasować.

Magda spojrzała na nią zaskoczona.

Ale po chwili kiwnęła głową.

– Brzmi… bardzo dobrze.

Po śniadaniu spakowały torby – ręczniki, kosmetyki, woda.

Monika pożyczyła Magdzie granatowy, jednoczęściowy kostium mamy – klasyczny, z wycięciami na biodrach, ale bardzo wygodny.

Na basenie było spokojnie – kilka osób w wodzie, para starszych ludzi na leżakach.

Magda weszła pod prysznic pierwsza.

Monika stała kilka kabin dalej i ukradkiem zerknęła – podziwiała starszą kobietę: smukłe nogi, delikatnie zaokrąglone biodra, piersi wciąż jędrne mimo lat, skórę, która mimo zmęczenia życiem wyglądała zadbana.

Po kilku przepłyniętych basenach poszły do sauny.

Gorąco, półmrok, zapach cedru i eukaliptusa.

Usiadły na najwyższej ławce, owinięte ręcznikami.

Magda oparła głowę o ścianę.

– Wiesz… – zaczęła cicho. – To zbliżenie z twoim tatą… nie było takie złe.

Nie spodziewałam się… że poczuję ulgę.

Że to może być… przyjemne.

Monika milczała przez chwilę.

Potem Magda, bardzo cicho, prawie szeptem, zapytała:

– A ty… co czułaś wtedy… w pomieszczeniu socjalnym?

W sklepie… z tym kontrolerem?

Monika zamknęła oczy.

– Na początku… strach.

Potem… obrzydzenie.

A potem… pustkę.

Jakbym zrobiła coś, czego nie da się cofnąć.

Ale jednocześnie… wiedziałam, że to jedyny sposób, żeby nie stracić wszystkiego.

Otworzyła oczy i spojrzała na Magdę.

– A ty… nie czułaś tego samego?

Magda pokręciła głową.

– Nie.

Ja czułam… winę.

I ulgę, że to nie ty musiałaś iść dalej.

Cisza.

Potem Monika uśmiechnęła się blado.

– Może… kiedyś nam obu będzie łatwiej o tym mówić.

Magda kiwnęła głową.

I po raz pierwszy od bardzo dawna… poczuła, że nie jest już sama w tej historii.

What's next?

Want to support CHYOA?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)