Disable your Ad Blocker! Thanks :)
Chapter 2
by
wt310
What's next?
Mówisz, że wolałabyś porozmawiać w swoim biurze – tam masz większą kontrolę nad sytuacją
Magda przez sekundę patrzyła na drzwi do pomieszczenia socjalnego, jakby mogły same się otworzyć i połknąć ją żywcem.
– Dobrze – powiedziała w końcu, starając się, żeby głos brzmiał pewnie. – Ale wolałabym jednak w moim biurze. Tam jest ciszej i… nikt nam nie będzie przeszkadzał.
Wiśniewski uniósł brew, ale nie zaprotestował. Skinął tylko głową i ruszył za nią.
Biuro managera było małe, ciasne, pachniało kawą i starymi papierami. Kiedy zamknęła drzwi na klucz – odruchowo – poczuła, że zrobiła właśnie pierwszy poważny błąd taktyczny.
Usiadł bez pytania na jej krześle. Ona została stojąc.
– No więc… – zaczął powoli, otwierając teczkę. – Zrobiłem już szybki obchód wczoraj po południu i dziś rano. Jest kilka rzeczy.
Przewrócił kartkę.
– Temperatura w chłodni mięsnej 6,8°C zamiast maksymalnie 4°C.
– Na jednej z palet w magazynie widnieje towar z przekroczoną datą minimalnej trwałości o 11 dni.
– Kasa nr 3 ma uszkodzony czytnik kodów kreskowych i nikt tego nie zgłosił do serwisu.
– I… – tu podniósł wzrok – …w damskiej toalecie na zapleczu brakuje mydła w płynie od co najmniej tygodnia.
Magda poczuła, jak robi jej się zimno w brzuchu. Każda z tych rzeczy była drobna. Każda z osobna dałaby się wybronić. Ale wszystkie razem w jednym raporcie?
– To są rzeczy, które da się poprawić w jeden dzień – powiedziała cicho. – Mogę to ogarnąć jeszcze dzisiaj.
– Owszem – zgodził się Wiśniewski. – Tylko że ja piszę raport dzisiaj. I w nim będzie napisane dokładnie to, co zobaczyłem. A nie to, co pani obieca, że zrobi.
Zamilkł na chwilę, jakby dawał jej czas na zrozumienie.
– Ale… – dodał ciszej – …jestem rozsądnym człowiekiem. I nie lubię psuć komuś życia na samym początku kariery. Zwłaszcza komuś, kto tak się stara.
Magda poczuła, że serce bije jej w gardle.
– Co pan proponuje? – zapytała, choć już wiedziała.
Wiśniewski odchylił się na krześle. Spojrzał na nią z góry na dół, powoli, bez wstydu.
– Proste rozwiązanie. Ty albo ktoś z twojego personelu… – tu zrobił krótką pauzę – …zrobi mi małą, przyjemną przysługę. Tu i teraz. Na kolanach. I wtedy ten raport będzie… znacznie łagodniejszy. Powiedzmy: „drobne uchybienia, które zostały natychmiast skorygowane przez nowego managera”. Zero punktów karnych. Zero wpisu do akt.
Magda poczuła, że robi jej się słabo.
– A jeśli… – zaczęła drżącym głosem – …nie?
– To napiszę prawdę. Całą prawdę. I wtedy… – wzruszył ramionami – …zobaczymy, czy region uzna, że jednak nadajesz się na to stanowisko.
Cisza w biurze była ogłuszająca.
Magda przełknęła ślinę tak mocno, że aż zabolało.
– Potrzebuję… chwili. – Głos jej się załamał na ostatniej sylabie. – Muszę… do łazienki. Bardzo przepraszam.
Wiśniewski tylko kiwnął głową, jakby spodziewał się dokładnie tej reakcji.
– Oczywiście. Pięć minut. Nie więcej.
Wyszła na korytarz. Nogi miała jak z waty.
Zamknęła się w kabinie damskiej toalety na zapleczu. Oparła się plecami o zimne kafelki. Zdjęła okulary i przycisnęła dłonie do twarzy.
Czas uciekał.
Myśli kłębiły się jak szalone:
„Mogę mu powiedzieć, żeby się pierdolił. I niech pisze co chce.
Ale wtedy… pierwsze trzy miesiące i już po mnie. Nikt nie da mi drugiej szansy.
Mogę mu kogoś… podstawić? Kogo? Kasię? Patryka? Boże, nie…
Albo… po prostu to zrobić. Raz. Szybko. I już. Nikt się nie dowie.”
Spojrzała na zegarek. Cztery minuty i kilkanaście sekund.
Zostało jej mniej niż minuta, żeby podjąć decyzję.
Co robisz?
What's next?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)
Market
Historia menadżerki sklepu
- All Comments
- Chapter Comments