Disable your Ad Blocker! Thanks :)
Chapter 3
by
wt310
What's next?
Inne opcje
Magda klęczała już prawie na podłodze, kiedy nagle poderwała głowę. Kolana dotykały zimnego linoleum, ręce drżały na udach.
– Proszę zaczekać – powiedziała szybko, głosem, który brzmiał obco nawet dla niej samej. – Proszę… poczekać.
Wiśniewski zatrzymał dłoń w połowie ruchu. Spojrzał na nią z góry, brwi uniesione w lekkim zdziwieniu.
– Mam lepszą propozycję – wyrzuciła z siebie Magda, zanim zdążyła się rozmyślić. – Nie ja. Ja… nie mogę. Ale mogę kogoś innego. Kogoś, kto… kto zrobi to lepiej. Szybciej. Bez problemu.
Cisza. Bardzo długa cisza.
Wiśniewski powoli zapiął rozporek z powrotem. Nie do końca, ale wystarczająco, żeby pokazać, że słucha.
– Mów – rzucił krótko.
Magda przełknęła ślinę. W głowie miała już trzy twarze.
– Jest Ania. Kasjerka z piątki. 55 lat, niska, drobna, ale wysportowana. Bardzo zadbana figura, mały biust, ale… wie pan, co mam na myśli. Ostatnio przyszła lekko wstawiona do pracy. Przymknęłam na to oko, bo jest u nas od lat i nigdy wcześniej nie było problemu. Mogę jej powiedzieć, że albo to zrobi… albo dostanie dyscyplinarkę i wyleci z hukiem. Nie ma dokąd iść.
Wiśniewski milczał. Tylko kiwnął lekko głową – „dalej”.
– Jest też Monika – ciągnęła Magda, czując, jak robi jej się niedobrze na samą myśl. – 18 lat, na dniach próbnych. Bardzo się stara, bo musi. Ma chorego ojca, jest jedynym żywicielem. Niewysoka, 160 wzrostu, malutkie piersi, cała taka… świeża. Młoda. Nadal ma w sobie tę nastoletnią niewinność. Jakby nigdy… jakby nigdy nie robiła niczego takiego. Mogę jej powiedzieć, że albo to zrobi, albo wyleci przed podpisaniem umowy i zostanie bez niczego. Bez referencji. Bez pieniędzy.
Twarz Wiśniewskiego nie drgnęła, ale oczy mu się zwęziły. Lekko. Bardzo lekko.
– I trzecia opcja – dokończyła Magda. – Krzysiek. Magazynier. 45 lat. Wielki jak niedźwiedź, bardzo owłosiony, ale łagodny w obyciu. Tylko… ma problem z kleptomanią. Przyłapałam go niedawno na wynoszeniu paczki kawy. Dałam mu ostrzeżenie ustne, bez wpisu do akt. Mogę mu powiedzieć, że albo to zrobi… albo wpis idzie do akt, a następnym razem zgłoszenie na policję. On… on się boi. Bardzo się boi.
Wiśniewski patrzył na nią bardzo długo.
Potem się uśmiechnął – powoli, krzywo, jakby właśnie dostał coś lepszego niż się spodziewał.
– Ciekawe – mruknął. – Bardzo ciekawe.
Trzy opcje. Trzy różne smaki.
Ania – doświadczona, ale może mieć w sobie jeszcze trochę oporu.
Monika – młoda, niewinna, przerażona perspektywą utraty wszystkiego.
Krzysiek – wielki facet, który nigdy tego nie robił, ale zrobi wszystko, żeby nie iść siedzieć.
Zrobił krok bliżej. Pochylił się lekko nad Magdą, wciąż klęczącą.
– Wybieraj – powiedział cicho. – Jedno z nich. Teraz.
Albo wracamy do pierwotnej wersji.
I wtedy to będziesz ty. Na kolanach. Bez negocjacji.
Cisza w pomieszczeniu była tak gęsta, że prawie dało się ją kroić nożem.
Magda czuła, jak pot spływa jej po plecach.
Kogo wybierasz?
What's next?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)
Market
Historia menadżerki sklepu
- All Comments
- Chapter Comments