More fun
Want to support CHYOA?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)

Chapter 17 by wt310 wt310

What's next?

Propozycja staruszka

Film skończył się na czarnych szumach.

W salonie zapadła cisza – gęsta, ciepła, nasycona.

Magda siedziała na kanapie, oddychając płytko.

Jej policzki płonęły, sutki napięte pod swetrem, między nogami wilgotne ciepło, które nie chciało ustąpić.

Nie mogła uwierzyć, że ten stary, ziarnisty zapis sprzed trzydziestu lat tak mocno na nią zadziałał.

Powoli wstała.

Nogi miała miękkie, jakby nie należały do niej.

Mariusz, wciąż siedzący w fotelu, wyciągnął rękę – szybko, ale delikatnie – i złapał ją za nadgarstek.

Nie mocno.

Ale zdecydowanie.

– Basiu… – powiedział cicho, głosem, w którym mieszało się wspomnienie i nadzieja. – Nie chciałabyś sobie… odświeżyć czegoś z tego, co było na filmie?

Spojrzał jej w oczy – stare, mętne, ale w tej chwili bardzo jasne.

– Wiem, że pewnie nie dam rady wszystkiego… jestem stary, chory…

Ale postarałbym się.

Bardzo bym się starał.

Magda zamarła.

Ręka Mariusza była ciepła, sucha, koścista – ale trzymała ją pewnie.

Zawahała się.

W głowie miała chaos.

„Nie.

To już za dużo.

To dług, to szantaż, to udawanie.”

Ale ciało mówiło co innego.

Sutki bolały od twardości.

Między nogami pulsowało.

Podniecenie, które poczuła podczas filmu, nie chciało odejść.

Wręcz przeciwnie – rosło.

Spojrzała na Mariusza.

Na jego twarz – pooraną zmarszczkami, ale wciąż pełną czułości.

Na jego dłoń, która nie puściła jej nadgarstka.

– Jeśli chcesz, żebym się zgodziła… – powiedziała bardzo cicho, prawie szeptem – …to wymyśl scenariusz.

Dokładny.

Z opisanymi czynnościami.

Z tym, co konkretnie chciałbyś zrobić… i w jakiej kolejności.

A jeśli mi się spodoba…

być może się zgodzę.

Mariusz uśmiechnął się – powoli, szeroko, jak młody chłopak, który właśnie dostał szansę.

– Dobrze, Basiu.

Dobrze.

Wymyślę.

I opowiem ci jutro… bardzo dokładnie.

Puścił jej rękę.

Magda odwróciła się i wyszła do łazienki – żeby ochłonąć.

Ale zanim zamknęła drzwi, spojrzała za siebie.

Mariusz wciąż siedział w fotelu.

Uśmiechał się do siebie.

A za uchylonymi drzwiami korytarza stała Monika – cicho, nieruchomo, z sercem bijącym jak oszalałe.

What's next?

More fun
Want to support CHYOA?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)