Co robić?
Wysłuchaj co ma do powiedzenia.
- Powiedz tylko słowo, a sobie pójdę - uśmiechnął się.
- O co chodzi? - wydukałam.
- Zauważyłem cię jak wsiadałaś do pociągu. Jesteś bardzo ładna. - znowu się uśmiechnął. - Widzisz, mam pewien delikatny problem i pomyślałem, że poproszę cię o małą pomoc.
Po tych słowach odsłonił z bioder bluzę i moim oczom ukazał się jego sztywny penis. Zamarłam kompletnie. Nie było to coś czego się spodziewałam i zupełnie mnie tym zaskoczył. Otworzyłam tylko nieświadomie szeroko usta, kiedy dotarło do mnie co widzę.
Nie był to na pewno największy penis jakiego w życiu widziałam. W dodatku był zakrzywiony w jedną stronę, miał dwie grube żyły pulsujące na wierzchu, a jego napletek ciasno opinał główkę. Wydał mi się dziwny i dziki, ale z jakiegoś powodu nie mogłam oderwać wzroku.
Tymczasem nieznajomy, chyba zadowolony z mojej reakcji, złapał go ostrożnie u nasady i zakołysał na boki.
- Pozwól zatem, że zajmę się moim problemem.
Po tych słowach złapał go pewniej i powoli ściągnął napletek ukazując mokrą, nabrzmiałą główkę. Powtórzył ten ruch kilkukrotnie, a ja patrzyłam jak zaczarowana.
- Wiedziałem, że nie uciekniesz - mruknął cicho - może zatem pomożesz mi jeszcze trochę?
0 comments
No comments yet
The story has no discussion yet. Leave a note here when a branch gives you something to say.
No chapter comments yet
No one has commented on this branch yet. Add the first note above.