Chapter 5
by
wt310
What's next?
Wyrzuty sumienia Magdy
Magda czekała do 21:15.
Sklep już dawno zamknął, sprzątaczki skończyły, ochrona robiła ostatni obchód.
Monika została dłużej – niby do inwentaryzacji drobnych na kasie, ale naprawdę po to, żeby się nie spieszyć do domu, gdzie czekała tylko cisza i ojciec pod kroplówką.
Magda zapukała cicho do drzwi małego pomieszczenia kasjerek.
– Moniko… mogę wejść?
Cisza.
Potem skrzypnięcie krzesła.
– Wejdź.
Monika siedziała przy małym stoliku, plecami do drzwi. Nie odwróciła się od razu.
Na stole przed nią leżał telefon – ekran ciemny, ale Magda poczuła zimny dreszcz na sam widok urządzenia.
– Chciałam… przeprosić – zaczęła Magda cicho, zamykając za sobą drzwi. – Wiem, że to, co zrobiłam… że to, co Cię zmusiłam… jest niewybaczalne. Nie miałam prawa. Nie miałam prawa Cię w to wciągać. Przepraszam. Z całego serca.
Monika w końcu się odwróciła.
Twarz miała spokojną – zbyt spokojną.
Oczy suche, usta zaciśnięte w cienką linię.
– Przeprosiny to za mało, pani Magdo – powiedziała bardzo cicho, ale bardzo wyraźnie. – Za mało.
Wyciągnęła telefon.
Dotknęła ekranu.
Po chwili z głośnika popłynął głos – najpierw jej własny, drżący:
„Co… co mam zrobić?”
Potem głos Magdy, łamiący się:
„Jeśli raport pójdzie tak, jak jest… wylecisz. Przed końcem okresu próbnego. Bez umowy. Bez referencji. Bez pieniędzy. I twój tata…”
Monika zatrzymała nagranie jednym ruchem kciuka.
– Nagrywałam od momentu, kiedy mnie tu przyprowadziłaś – powiedziała spokojnie. – Całą rozmowę. Całe wyjaśnienia. Całe „przepraszam”.
I całą resztę… też słyszałam. Nawet przez kieszeń. Wszystko.
Magda poczuła, jak kolana się pod nią uginają.
Musiała się oprzeć o framugę drzwi.
– Co… co chcesz? – zapytała słabo.
Monika wstała.
Była niższa od Magdy o głowę, ale w tamtej chwili wydawała się dużo większa.
– Chcę umowę o pracę.
Na czas nieokreślony.
Od zaraz.
Podwyżka 800 zł netto.
I dodatkowy dzień wolny w miesiącu – na opiekę nad tatą.
Magda otworzyła usta, ale nie wydobył się żaden dźwięk.
– To nie jest prośba – dodała Monika cicho. – To warunek.
Jeśli się zgodzisz – nagranie zostaje u mnie. Tylko u mnie. Nigdy nie wyjdzie na światło dzienne.
Ale jeśli odmówisz… albo spróbujesz mnie znowu skrzywdzić… albo zwolnić… albo cokolwiek…
to w ciągu godziny pójdzie do regionalnego, do HR, na grupę pracowników na fejsie i… na pewno znajdzie się ktoś, kto wyśle to dalej. Może nawet na policję. Szantaż, zmuszanie do czynów seksualnych… to brzmi nieładnie.
Magda patrzyła na nią jak na obcą osobę.
– To… to dopiero początek spłaty długu – dokończyła Monika, a w jej głosie nie było już strachu. Tylko zimna, dorosła pewność. – Dużo mi zabrałaś dzisiaj. Bardzo dużo.
Więc będę brać ratami.
Przez długi czas.
Cisza w pomieszczeniu była gęsta jak smoła.
Monika schowała telefon do kieszeni.
– Do jutra rano przygotuj papiery – powiedziała spokojnie. – Przyjdę po nie przed otwarciem.
Miłego wieczoru, szefowo.
Wyszła bez oglądania się za siebie.
Magda została sama.
Stało się bardzo zimno.
I bardzo cicho.
Co robisz dalej?
What's next?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)
Market
Historia menadżerki sklepu
- All Comments
- Chapter Comments
