Want to support CHYOA?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)

Chapter 25 by wt310 wt310

What's next?

Twist

Magda wciąż siedziała na kanapie, nogi lekko rozstawione, ręka między udami – palce przesuwały się powoli po wilgotnym materiale rajstop, oczy zamknięte, oddech ciężki i nierówny.

Niedosyt palił ją od środka – ciało napięte jak struna, sutki twarde, waginę czuła jak pulsującą, gotową na więcej, niż kiedykolwiek sobie wyobrażała.

Wtedy usłyszała ciche kroki.

Otworzyła oczy.

Monika stała tuż przed nią – w dresie, z włosami spiętymi w niedbały kok, policzki zarumienione, oczy błyszczące w półmroku salonu.

W dłoni wciąż trzymała telefon – kamerę, którą przed chwilą wyłączyła.

Monika pochyliła się lekko, usta blisko ucha Magdy.

Cichym, drżącym od podniecenia głosem szepnęła:

– Po co mnie wzywałaś, szefowo?

Słowo „szefowo” wypowiedziane było tak samo jak wtedy – w pomieszczeniu socjalnym, dwa lata temu.

Tylko teraz nie było w nim strachu.

Było w nim coś innego – gorące, wilgotne, figlarne.

Magda spojrzała w górę.

Monika puściła jej oczko – szybkie, porozumiewawcze, z lekkim uśmieszkiem w kąciku ust.

W jednej chwili zrozumiały się bez słów.

Nie ma kontrolera.

Nie ma szantażu.

Są tylko one dwie – napalone, mokre, gotowe.

Magda przełknęła ślinę.

Ręka wciąż leżała między nogami, palce wilgotne od jej własnych soków.

– Chodź tu… – szepnęła ochryple. – I uklęknij.

Monika uśmiechnęła się szerzej.

Uklękła powoli – dokładnie tak, jak kiedyś, tylko teraz z własnej woli, z podnieceniem w oczach.

– Tak jest… szefowo – mruknęła, patrząc jej w oczy.

Magda rozchyliła nogi szerzej.

Jedną ręką złapała Monikę za włosy – delikatnie, ale stanowczo.

– Wiesz, co chcesz zrobić… – powiedziała cicho. – Więc zrób to.

Monika pochyliła się.

Jej usta dotknęły wilgotnego materiału rajstop – najpierw delikatnie, potem mocniej, językiem przesuwając się po kroczu, smakując przez nylon.

Magda westchnęła głośno – głowa opadła do tyłu, biodra uniosły się mimowolnie.

– Tak… – szepnęła. – Dokładnie tak…

Monika nie czekała na kolejne polecenie.

Zaczęła lizać – mocno, rytmicznie, językiem po całym kroczu, próbując przedrzeć się przez rajstopy.

Ręce położyła na udach Magdy, ugniatając je delikatnie, czując, jak szefowa drży pod jej dotykiem.

Magda chwyciła ją mocniej za włosy.

– Zdejmij mi je… – wyszeptała. – Chcę poczuć twój język na gołej skórze.

Monika posłuchała.

Powoli zsunęła rajstopy w dół – aż do kostek.

Rozchyliła nogi Magdy szerzej.

I wróciła ustami – tym razem na gołą, mokrą waginę.

Lizała powoli, zmysłowo – najpierw po wargach sromowych, potem po łechtaczce, potem wsuwała język do środka.

Magda jęknęła głośno – biodra uniosły się, ręce zacisnęły się na włosach Moniki.

– Tak… głębiej… – wyszeptała. – Jesteś taka dobra… moja niegrzeczna dziewczynka…

Monika mruknęła z aprobatą – wibracje przeszły przez łechtaczkę Magdy jak prąd.

Obie zapomniały o wszystkim – o długu, o nagraniu, o ojcu śpiącym w drugim pokoju.

Były tylko one dwie – napalone, mokre, gotowe na wszystko.

What's next?

Want to support CHYOA?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)