Want to support CHYOA?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)

Chapter 14 by wt310 wt310

What's next?

Decyzje

Rozdział 3 – Poranek po winie (ciąg dalszy – opcja 3)

Magda leżała nieruchomo jeszcze przez chwilę, ale ciało samo zaczęło reagować – powoli, nieśmiało, prawie nieświadomie.

Najpierw tylko delikatne, prawie niezauważalne przesunięcie bioder.

Potem kolejne – minimalne, leniwe kołysanie pośladkami w przód i w tył, tak że materiał koszuli nocnej i piżamy Mariusza ślizgał się po jego twardym, długim członku.

Nie było w tym agresji, nie było celowego tarcia – tylko powolne, rytmiczne masowanie, jakby chciała przedłużyć ten stan zawieszenia między snem a jawą.

Mariusz westchnął głęboko, gardłowo.

Jego dłoń, która dotychczas masowała łydkę, przesunęła się wyżej – po zewnętrznej stronie uda, potem po wewnętrznej, aż w końcu delikatnie, ale zdecydowanie złapał ją za pierś przez jedwab koszuli.

Palce zamknęły się na małym, miękkim biuście, kciuk odruchowo musnął sutek.

Magda poczuła, jak ten sutek twardnieje pod dotykiem – szybko, boleśnie przyjemnie.

Drugi też zareagował.

W brzuchu pojawiło się lekkie, ciepłe podniecenie – nie gwałtowne, nie dzikie, tylko takie ciche, leniwe, które rozlewa się powoli jak ciepły syrop.

Mariusz oddychał coraz cięższym, urywanym oddechem.

Perspektywa Mariusza

W jego głowie nie było już wątpliwości.

To była Basia.

Jego Basia, która wróciła po tylu latach.

Pamiętał dokładnie te poranki, kiedy wracała z nocnego dyżuru – zmęczona, ale wciąż pachnąca szpitalem i sobą.

Czasem rzucała się na niego od progu, zdzierając z siebie fartuch, i brała go ostro – na stojąco przy ścianie, z klapsami, które zostawiały czerwone ślady na jej pośladkach, z jego palcami w jej włosach, z jej cichymi, zduszonymi krzykami „mocniej, Mariuszku, mocniej”.

Czasem było zupełnie inaczej – wolno, leniwie, godzinami, z pocałunkami po całym ciele, z długim, zmysłowym seksem oralnym, aż oboje drżeli z wyczerpania.

A czasem eksperymentowali.

Najpierw footjob – jej stopy w cielistych rajstopach po całym dyżurze, ciepłe, lekko wilgotne, ślizgające się po jego członku, aż dochodził na jej palce i śmiała się cicho „zobacz, co zrobiłeś z moimi rajstopami”.

Najodważniejsze były te kilka razy z pissingiem – w łazience, pod prysznicem, kiedy pozwalała mu się oblać, a potem sama robiła to samo na niego, śmiejąc się z jego zdziwionej, ale podnieconej miny.

Teraz… teraz czuł tylko jej pośladki, jej pierś pod dłonią, jej sutek twardniejący pod palcem.

To wystarczyło.

Po kilku minutach napiął się cały.

Westchnął głośno, gardłowo – prawie jęk – i szczytował.

Gorące, długie strumienie wylały się w piżamę, wsiąkając w materiał, zostawiając mokre plamy na jego kroczu i na jej koszuli nocnej.

Opadł z sił natychmiast.

Ramiona opadły.

Głowa ciężko oparła się o jej plecy.

Po chwili oddech stał się równy, spokojny.

Przysnął – jak dziecko po spełnieniu.

Magda czekała jeszcze minutę, dwie.

Potem bardzo powoli, ostrożnie, wysunęła się spod jego ramienia.

Wstała.

Koszula nocna była wilgotna z tyłu – lepka, ciepła.

Podeszła do drzwi łazienki – nogi miękkie, w głowie wciąż lekki szum po winie.

W progu Monika czekała.

Nie weszła do środka, tylko chwyciła Magdę delikatnie za rękę – ciepłą, pewną dłonią.

Spojrzała jej w oczy.

– Dziękuję – powiedziała bardzo cicho, prawie szeptem. – Naprawdę dziękuję.

Nie było w tym ironii.

Nie było szantażu.

Tylko wdzięczność.

Magda kiwnęła głową – bez słów.

Potem weszła do łazienki.

Zamknęła drzwi.

Oparła się o umywalkę i przez chwilę po prostu patrzyła na swoje odbicie – zarumienioną twarz, potargane włosy, mokrą plamę na koszuli.

What's next?

Want to support CHYOA?
Disable your Ad Blocker! Thanks :)